wtorek, 27 lutego 2018

Indonezja (Flores/Timor)

Indonezja (Flores/Timor) - Pływająca konserwa fotostory.

Indonezja to czwarty pod względem liczby ludności kraj na świecie. Wyprzedzają ją jedynie o wiele większe powierzchniowo Chiny, Indie i USA. O tym, że w Indonezji nigdy nie można czuć się osamotnionym, przekonałem się po raz kolejny wsiadając w Larantucę na prom do Kupang. Z wyspy Flores na wyspę Timor płynie się 15 godzin, czyli jedno popołudnie i całą noc. Promy kursują dwa razy w tygodniu więc z częstotliwością nie jest najgorzej. Spodziewałem się czegoś znacznie większego. Może nie ogromnego PELNI, ale chociażby czegoś rozmiariowo przypominającego pływające wesołe miasteczko, którym z Sumatry, w ciągu półtorej godziny, przedostałem się na Jawę. No cóż, w Indonezji, absolutnie nic nie jest nigdy pewne. 

Trochę mały jak na taką odległość..... ale co tam, wpław się nie da.  


Po przeciśnięciu się między zaparkowanymi ciężarówkami....


....  pora na główny pokład. Zapachy alla belum mandi. Gdzie by tu się rozkraczyć?


Kawałek dalej - nie tutaj. Może z drugiej strony?


Nie, tu też nie. Wracam na zewnątrz. Tylko żeby nikogo nie podeptać.....


Szalupa? Zły pomysł. 


Przyczepka z kokosami? Za twarde lądowanie.


Dilarang masuk, dilarang masuk..... przepraszam, można? Na górny pokład wstęp wzbroniony, ale zawsze można się zapytać. Miejsca pod dostatkiem a jeszcze 24-godzinna stołówka, taras widokowy i sala telewizyjna dostępna. No - tak można sobie pływać. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza